czwartek, 17 marca 2016

Prolog


 Patryk siedział przy biurku i kończył wczorajszy szkic. Było już grubo po północy, a przed uśnięciem powstrzymywał go tylko kubek mocnej kawy i chęci do skończenia pracy. Był świadom, że w szkole najprawdopodobniej będzie przysypiał na lekcjach, ale nie dbał teraz o to. Sen zajmował zdecydowanie zbyt dużo czasu i zrezygnowałby z niego całkiem, gdyby tylko mógł.
Spojrzał na rysunek krytycznym wzrokiem i doszedł do wniosku, że zostały mu jeszcze ze cztery godziny pracy. Westchnął ciężko, odłożył ołówki do piórnika, schował szkic do teczki i zgasił lampkę. Wziął telefon do ręki i skoczył na łóżko. Odblokował komórkę i sprawdził, czy Oliwia była aktywna na facebooku. Uśmiechnął się pod nosem. Tak, jego przyjaciółka też chodziła spać dość późno. Wysłał jej tylko "dobranoc" i włączył tryb offline. Dziewczyna zawsze upierała się, by tak robił, bo podobno wtedy unikało się skutków szkodliwego promieniowania (co z tego, że za dnia nigdy z tego nie korzystał). Leżąc już wygodnie pod kołdrą włączył sobie jeszcze jedną piosenkę Mozart L'Opéra Rock i usnął.

(***)

Chłopaka obudził budzik o szóstej rano. Był niewyspany i najchętniej olałby teraz szkołę. Ziewnął i wstał z łóżka. Ubrał pierwsze ciuchy, jakich dosięgnął, wrzucił do plecaka wszystkie zeszyty leżące obok łóżka i piórnik. Po drodze na dół zahaczył jeszcze o łazienkę. Po porannej toalecie zszedł do kuchni. Dominik jadł płatki z mlekiem, a Karolina szukała czegoś w plecaku. Dominik był jego starszym bratem. Miał ciemne włosy po matce i srebrzyste oczy, takie same jak te Patryka. Chłopak był od niego trzy lata starszy i kilkanaście centymetrów wyższy. Za to Karolina była jego młodszą siostrą i chodziła obecnie do drugiej gimnazjum. Czekoladowe włosy związała w koński ogon. Patryk miał jeszcze jedną siostrę - Martę, która kończyła w tym roku dwa lata. 

- Hej wszystkim - przywitał się i podszedł do stołu. Siostra odwróciła się w jego stronę i uśmiechnęła promiennie, a brat tylko coś mruknął, nie przestając jeść swojego śniadania. Patryk prychnął i również nalał sobie mleka. Tak właściwie, to miał bardzo dobre relacje z bratem. Ba! Nawet mógłby zaryzykować stwierdzeniem, że jest to najważniejsza osoba w jego życiu. Fakt, kochał całą swoją rodzinę i Oliwia też była dla niego bardzo ważna, ale to jednak bratu zawdzięczał najwięcej. Nie pamiętał, by Dominik kiedykolwiek wystawił go do wiatru, czy odmówił pomocy.

- Ej, co żeś się tak zamyślił? - zapytał go brat, z ustami pełnymi jedzenia. Młodszy Kalinowski spojrzał na niego z politowaniem.

- Nie mów z pełnymi ustami. To obrzydliwe. - Skrzywił się.

- Oj tam, oj tam! - powiedział brunet i przęłknął to, co miał w ustach. - Już nie przesadzaj.

Szatyn westchnął i postanowił zająć się swoim śniadaniem, ale cisza nie trwała długo.

- Dobra, jak ci się podba ta piosenka z wczoraj? - zapytał starszy chłopak, który skończył już swój posiłek. Jego oczy błyszczały jakąś dziwną ekscytacją.

- To trochę głupie, że mnie mają się podobać podsyłane przez ciebie kawałki, a ty nawet jeszcze nie tknąłeś Mozart L'Opé...

- Nie zmieniaj tematu, no! - przerwał mu. - Wiem, że lubisz moje piosenki.
- No dobra, tu mnie masz. Trochę dziwne, że nie znałem tej piosenki wcześniej. Mimo wszystko, teraz francuskie kawałki to taka moja mała obsesja - powiedział szatyn i zaśmiał się cicho.

- Taa, nie da się nie zauważyć. Jeszcze się w tym całkiem zatracisz i co ja wtedy zrobię... - Starszy chłopak westchnął teatralnie.

- Tu es étrange*

- Znasz ten swój francuski i teraz szpanujesz. To nie było nic miłego, co? - Brunet uniósł brew.

- Nie, nie było - odpowiedział chłopak i wyszczerzył się. - No dobra, na mnie już czas. Jedziesz ze mną?

- Nie, obiecałem rodzicom odwieźć Karolinę do jej gimnazjum - odparł. - Co nie, młoda? - zawołał w kierunku siostry. Dziewczyna mruknęła coś w odpowiedzi i zasunęła plecak, po czym podeszła do braci. Oparła się o blat. 

- Masz dziś na drugą lekcję, tak? - zapytał Patryk Dominika.

- Bingo! - odpowiedział  wyższy chłopak. 

- Okay, to ja już się zbieram - powiedział młodszy z braci, złapał w rękę  plecak, podszedł do drzwi i zarzucił na siebie kurtkę. - Do potem! - pożegnał się jeszcze z rodzeństwem i wyszedł.

(***)

Patryk nie miał zbyt wielu znajomych w szkole. Nie, on w ogóle nie miał znajomych. Oliwia była jego jedyną przyjaciółką. Znał kolegów brata i kilka koleżanek Karoliny, ale to tylko tak z widzenia. Nie, żeby narzekał, tak było mu dobrze.

- Hej. - Usłyszał i odwrócił się do przyjaciółki. - Chce ci się iść na religię, Mistrzu? - zapytała.

- Przecież mówiłem, żebyś mnie tak nie nazywała - jęknął chłopak. Blondynka uśmiechnęła się przebiegle, a on nie mógł nie parsknąć śmiechem na ten widok.

- No dobra, jak z tą religią?

- Przecież wiesz, że najchętniej w ogóle nie chodziłbym na te zajęcia - powiedział. Nie był pewny swoich poglądów religinych, po prostu nie czuł, by powinien teraz się tym przejmować. Narzucanie komuś wiary od małego było głupie i ostatecznie tylko zniechęcało. Zerknął na trzymany w ręce dziewczyny szkicownik - Znowu będziemy siedzieć w szatni na pierwszej godzinie, prawda?

- Doskonała dedukcja, drogi Watsonie - odparła i pociągnęła go za rękę do szatni.

Podczas, gdy dziewczyna kreśliła coś zawzięcie, on założył słuchawki na uszy i odpłynął myślami gdzieś bardzo, bardzo daleko. Cenił w Oliwii to, że pozwalała mu pobyć ze samym sobą. Wiedziała, że miał teraz ciężką sytuację, że nie mógł zrozumieć samego siebie. Większość ludzi powiedziałaby mu, że po prostu dojrzewa, ale to nie było coś tak banalnego. Coś zdecydowanie tu nie pasowało, choć jeszcze nie wiedział, co to takiego.

Ale skąd pochodzi

Obce uczucie

Które mnie fascynuje

Tak jak mi przeszkadza

Drżę

Zasztyletowany pięknem**


----------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję, że nie zepsułam nic na samym wstępie i udało mi się Was zainteresować c:
*Jesteś dziwny

**Mozart L'Opéra Rock - L'assasymphonie

6 komentarzy: