Patryk
siedział przy biurku i kończył wczorajszy szkic. Było już grubo po
północy, a przed uśnięciem powstrzymywał go tylko kubek mocnej kawy i
chęci do skończenia pracy. Był świadom, że w szkole najprawdopodobniej
będzie przysypiał na lekcjach, ale nie dbał teraz o to. Sen zajmował
zdecydowanie zbyt dużo czasu i zrezygnowałby z niego całkiem, gdyby
tylko mógł.
Spojrzał
na rysunek krytycznym wzrokiem i doszedł do wniosku, że zostały mu
jeszcze ze cztery godziny pracy. Westchnął ciężko, odłożył ołówki do
piórnika, schował szkic do teczki i zgasił lampkę. Wziął telefon do ręki
i skoczył na łóżko. Odblokował komórkę i sprawdził, czy Oliwia była
aktywna na facebooku. Uśmiechnął się pod nosem. Tak, jego przyjaciółka
też chodziła spać dość późno. Wysłał jej tylko "dobranoc" i włączył tryb
offline. Dziewczyna zawsze upierała się, by tak robił, bo podobno wtedy
unikało się skutków szkodliwego promieniowania (co z tego, że za dnia
nigdy z tego nie korzystał). Leżąc już wygodnie pod kołdrą włączył sobie
jeszcze jedną piosenkę Mozart L'Opéra Rock i usnął.
(***)
Chłopaka
obudził budzik o szóstej rano. Był niewyspany i najchętniej olałby
teraz szkołę. Ziewnął i wstał z łóżka. Ubrał pierwsze ciuchy,
jakich dosięgnął, wrzucił do plecaka wszystkie zeszyty leżące obok łóżka
i piórnik. Po drodze na dół zahaczył jeszcze o łazienkę. Po porannej
toalecie zszedł do kuchni. Dominik jadł płatki z mlekiem, a Karolina
szukała czegoś w plecaku. Dominik był jego starszym bratem. Miał ciemne
włosy po matce i srebrzyste oczy, takie same jak te Patryka. Chłopak
był od niego trzy lata starszy i kilkanaście centymetrów wyższy. Za to
Karolina była jego młodszą siostrą i chodziła obecnie do drugiej
gimnazjum. Czekoladowe włosy związała w koński ogon. Patryk miał jeszcze
jedną siostrę - Martę, która kończyła w tym roku dwa lata.
-
Hej wszystkim - przywitał się i podszedł do stołu. Siostra odwróciła
się w jego stronę i uśmiechnęła promiennie, a brat tylko coś mruknął,
nie przestając jeść swojego śniadania. Patryk prychnął i również nalał
sobie mleka. Tak właściwie, to miał bardzo dobre relacje z bratem. Ba!
Nawet mógłby zaryzykować stwierdzeniem, że jest to najważniejsza osoba w
jego życiu. Fakt, kochał całą swoją rodzinę i Oliwia też była dla niego
bardzo ważna, ale to jednak bratu zawdzięczał najwięcej. Nie pamiętał,
by Dominik kiedykolwiek wystawił go do wiatru, czy odmówił pomocy.
-
Ej, co żeś się tak zamyślił? - zapytał go brat, z ustami pełnymi
jedzenia. Młodszy Kalinowski spojrzał na niego z politowaniem.
- Nie mów z pełnymi ustami. To obrzydliwe. - Skrzywił się.
- Oj tam, oj tam! - powiedział brunet i przęłknął to, co miał w ustach. - Już nie przesadzaj.
Szatyn westchnął i postanowił zająć się swoim śniadaniem, ale cisza nie trwała długo.
-
Dobra, jak ci się podba ta piosenka z wczoraj? - zapytał starszy
chłopak, który skończył już swój posiłek. Jego oczy błyszczały jakąś
dziwną ekscytacją.
- To trochę głupie, że mnie mają się podobać podsyłane przez ciebie kawałki, a ty nawet jeszcze nie tknąłeś Mozart L'Opé...
- Nie zmieniaj tematu, no! - przerwał mu. - Wiem, że lubisz moje piosenki.
- No
dobra, tu mnie masz. Trochę dziwne, że nie znałem tej piosenki
wcześniej. Mimo wszystko, teraz francuskie kawałki to taka moja mała
obsesja - powiedział szatyn i zaśmiał się cicho.
-
Taa, nie da się nie zauważyć. Jeszcze się w tym całkiem zatracisz i co
ja wtedy zrobię... - Starszy chłopak westchnął teatralnie.
- Tu es étrange*
- Znasz ten swój francuski i teraz szpanujesz. To nie było nic miłego, co? - Brunet uniósł brew.
- Nie, nie było - odpowiedział chłopak i wyszczerzył się. - No dobra, na mnie już czas. Jedziesz ze mną?
-
Nie, obiecałem rodzicom odwieźć Karolinę do jej gimnazjum - odparł. -
Co nie, młoda? - zawołał w kierunku siostry. Dziewczyna mruknęła coś w
odpowiedzi i zasunęła plecak, po czym podeszła do braci. Oparła się o
blat.
- Masz dziś na drugą lekcję, tak? - zapytał Patryk Dominika.
- Bingo! - odpowiedział wyższy chłopak.
-
Okay, to ja już się zbieram - powiedział młodszy z braci, złapał w rękę
plecak, podszedł do drzwi i zarzucił na siebie kurtkę. - Do potem! -
pożegnał się jeszcze z rodzeństwem i wyszedł.
(***)
Patryk
nie miał zbyt wielu znajomych w szkole. Nie, on w ogóle nie miał
znajomych. Oliwia była jego jedyną przyjaciółką. Znał kolegów brata i
kilka koleżanek Karoliny, ale to tylko tak z widzenia. Nie, żeby
narzekał, tak było mu dobrze.
- Hej. - Usłyszał i odwrócił się do przyjaciółki. - Chce ci się iść na religię, Mistrzu? - zapytała.
-
Przecież mówiłem, żebyś mnie tak nie nazywała - jęknął chłopak.
Blondynka uśmiechnęła się przebiegle, a on nie mógł nie parsknąć
śmiechem na ten widok.
- No dobra, jak z tą religią?
-
Przecież wiesz, że najchętniej w ogóle nie chodziłbym na te zajęcia -
powiedział. Nie był pewny swoich poglądów religinych, po prostu nie
czuł, by powinien teraz się tym przejmować. Narzucanie komuś wiary od
małego było głupie i ostatecznie tylko zniechęcało. Zerknął na trzymany w
ręce dziewczyny szkicownik - Znowu będziemy siedzieć w szatni na
pierwszej godzinie, prawda?
- Doskonała dedukcja, drogi Watsonie - odparła i pociągnęła go za rękę do szatni.
Podczas,
gdy dziewczyna kreśliła coś zawzięcie, on założył słuchawki na uszy i
odpłynął myślami gdzieś bardzo, bardzo daleko. Cenił w Oliwii to, że
pozwalała mu pobyć ze samym sobą. Wiedziała, że miał teraz ciężką
sytuację, że nie mógł zrozumieć samego siebie. Większość ludzi
powiedziałaby mu, że po prostu dojrzewa, ale to nie było coś tak
banalnego. Coś zdecydowanie tu nie pasowało, choć jeszcze nie wiedział, co
to takiego.
Ale skąd pochodzi
Obce uczucie
Które mnie fascynuje
Tak jak mi przeszkadza
Drżę
Zasztyletowany pięknem**
Mam nadzieję, że nie zepsułam nic na samym wstępie i udało mi się Was zainteresować c:
*Jesteś dziwny
**Mozart L'Opéra Rock - L'assasymphonie
Prolog zapowiedział całkiem ciekawą historię. Lecę dalej.:)
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie ^^
OdpowiedzUsuń10/10 ^^
OdpowiedzUsuńMiło się czyta. Świetne ;)
OdpowiedzUsuńMiło się czyta. Świetne ;)
OdpowiedzUsuńA to nie oznacza "jesteście dziwni" .?
OdpowiedzUsuńPowinno być "tu es étrange"��